Osobiście o od wczoraj nam panującym...

Podoba mi się…

Działą szybko (przypominam, że na dość podłym sprzęcie: MacBook C2D 2,16GHz z 3,3GB RAM i Momentus XT 500GB), powiem więcej: działa w wielu przypadkach szybciej niż 10.6 (Safari wymiata).




Co jest dziwnego:

Skrolowanie obrazu. Jak nas to wnerwia to wystarczy odhaczyć:
Gładzik preferencje

Schowali „Bibliotekę”. Nie widać jej w teczce użytkownika i aby się do niej szybko dostać należy w Finderze wejść do menu Idź z wciśniętym klawiszem „Półwanna” (alt/opt). A jak ktoś chce mieć ją (Bibliotekę) widoczną stale i nie boi się terminala to powinien w terminalu wpisać: chflags nohidden ~/Library

Bardzo mi się podoba nowy wygląd funkcji „Okna programu”, a dokładnie lista dokumentów danego programu (nawet jak są rozproszone po dysku. Kolejny ukłon w stronę iOS („oderwanie” dokumentów od plików i ich umiejscowienia na dysku):
Okna programu

Straszyli, że Lew pożera więcej pamięci RAM. Być może, ale jakoś lepiej nią zarządza. Co dziwne, teraz pliki pamięci wirtualnej „Swap'y” są standardowo szyfrowane.

MacWyznawca w Książce Adresowej
Integracja Książki Adresowej z Twarzami w iPhoto. Irytował mnie przedtem brak takiego powiązania, teraz jest to fajnie (w końcu) zrobione i rozpoznawanie twarzy w iPhoto nabrało głębszego sensu ;-)









Przywiąż do biurka
Trochę byłem zaskoczony nowymi „Przestrzeniami” obecnie zwanymi prosto Biurkami. W praktyce okazały się jednak wygodne. Łatwiej jest teraz przywiązać program do konkretnego Biurka. Nie trzeba już wchodzić w Preferencje Systemowe. Wystarczy wybrać na ikonce programu w Docku Opcje i To lub inne biurko. Można też wszystkie (tak mam przywiązanego Findera).



Pozostając pod wpływem uroku Liona, wracam do bardziej przyziemnych obowiązków. Jak coś mnie miło bądź nie zaskoczy to dam znać na FB i Twitterze ;-)