Czekając na Lwa: Historyczna Applowska opowieść…

Z Europy do Apple
... o tym, jak absolwent chemii z Politechniki Wrocławskiej został programistą w Apple (bo i tak nie dzieje się nic ciekawszego poza newsami co i jak będzie pod Lwem działać lub nie).

Temat przypomniał mi się w związku ze znalezieniem archiwalnych relacji z MacWro na własnym serwerze ;-)

Historia z przełomu wieków XX i XXI...



W czasach gdy najlepsze oprogramowani do nagrywania płyt CD-R dla Mac OS robiła firma Astarte (tak, chodzi o Toast'a) zajmująca się na co dzień tworzeniem prezentacji i reklam multimedialnych, a o Mac OS X jeszcze nikt (spoza Apple) nie słyszał, pewien absolwent chemii wyjechał w poszukiwaniu lepszego życia do Niemiec. Znalazł tam dobrą pracę w dużym koncernie chemicznym. Kupił Apple Maciotosha i ponieważ lubił wiedzieć co jest w środku, nabył książkę: „Inside Macintosh”. Okazało się, że to dokumentacja dla programistów. Więc zaczął coś tam dłubać i napisał kilka całkiem sensownych programów dla siebie.
W tym czasie firma w której pracował w efekcie restrukturyzacji zlikwidowała cały oddział w jakim maił zatrudnienie.
Mając trochę czasu w przerwie między poszukiwaniami nowego pracodawcy, kolega nasz zaszedł na duże targi komputerowe na których stoisko miała ww. firma od multimediów. Poszukiwała w tym czasie programistów dla Mac OS. Nasz znajomy wypełnił u nich ankietę, zostawił dyskietki * ze swoimi programami i już po paru dniach otrzymał tam pracę.
Astarte miała już świetny program no nagrywania płyt CD, ale pracowała właśnie nad programem do autoringu płyt DVD (na Maczka oczywiście). Nasz znajomy właśnie przy tym programie u nich pracował.

Pewnego dnia (dokładny przebieg zdarzeń nie jest znany), Astarte dostała propozycję nie do odrzucenia (bo wysłannikom Jobsa się nie domawia, można co najwyżej targować się trochę ;-))
Apple zachciało odkupić od nich program do DVD (późniejsze DVD Studio Pro) razem z całym zespołem go tworzącym.
No i praktycznie każdy członek tego zespołu zgodził się na migrację do Kalifornii. Przez jakiś czas dział robiący DVD Studio Pro u Apple mówił głównie po niemiecku ;-)

I tak oto nasz „ziomal” zamienił nudną pracę w jakimś koncernie robiącym tworzywa sztuczne na pracę w centrali Apple w Kalifornii przy ulicy Niekończącej się Pętli 1.

Czytając plotki i poznając fakty, widać, że podobne historie dzieją się i dziś (np. człowiek od powiadomień w Cydii, który niedawno przeszedł na Jasną Stronę Mocy i pracuje już w Apple).

Kto z Was zgodził by się na „przeszczep” z Zieloną Kartą prosto do Apple w Kalifornii?

* Dyskietka - takie coś do zapisu, przenoszenia i przechowywania informacji, o którym pamiętają tylko najstarsi MacUserzy i trochę młodsi PeCeciarze (bo PeCeciarze zawsze jeszcze długo używają zacofanych technologi, np. RS, Centronix itd.)