Innergie: siła i elegancja zasilania

innergie zasilacze USB
Coraz więcej urządzeń, z jakich codziennie korzystamy, to urządzenia mobilne. Ich cechą wspólną jest to, że głównym źródłem energii są w nich akumulatory. Akumulatory, które częściej lub rzadziej, ale jednak trzeba ładować.

Mój Mac Magazyn

Artykuł pierwotnie opublikowany w czwartym numerze Mój Mac Magazyn. Gorąco zachęcam do lektury bieżącego numeru!


Obecnie chyba najczęściej stosowanym złączem zasilającym (ładującym) urządzenia mobilne jest port USB. Przywykliśmy już do ładowania za jego pomocą iPodów (choć pierwsze modele ładowało się przez FireWire) oraz innych urządzeń od kamer sportowych, telefonów, smartfonów czy tabletów po power banki i nietypowe „wynalazki”.

Problem w tym, że wymagania co do źródeł prądu z portem USB rosną wraz z pojemnościami akumulatorów naszych urządzeń oraz z tempem życia. Nikt nie chce czekać całą noc na naładowanie się iPhone’a.

Porty USB od samego początku przewidywały zasilanie urządzeń do nich podpiętych napięciem 5 V. Początkowo maksymalny prąd, jaki był dostępny na porcie USB, to było natężenie 0,5 A, co dawało 2,5 W mocy. Kiedyś było to wystarczające, lecz obecnie to stanowczo za mało. Wraz z rozwojem standardu USB poza prędkością transmisji danych zwiększała się dostępna na nich moc. Obecnie w większości komputerów mamy do dyspozycjo 0,9 i nie jest to szczyt możliwości.

Skąd urządzenia wiedzą, jak mocną ładowarkę im podpięto?


Może niektórzy z Was zauważyli, że iPhone’a czy iPada nie da się naładować byle czym… Zdarzają się ładowarki, które choć podają napięcie na złączach zasilania, nie powodują ładowania iUrządeń. Po prostu iPhone (czy inne bardziej zaawansowane urządzenie) musi wiedzieć, jaki prąd może bezpiecznie pobrać z zasilacza. Dowiaduje się o tym na różne sposoby. Podpięty do komputera „negocjuje” w sposób cyfrowy dostępną moc. Większość ładowarek komunikuje się w prostszy sposób. Za pomocą podłączonych rezystorów podają na stykach służących do transmisji danych odpowiednie napięcia lub zwierają je w odpowiedni sposób opornikami. Jeżeli ładowarka nie informuje, jaką mocą dysponuję, iPhone nie będzie chciał jej użyć. A jest w czym wybierać… Jak już pisałem, porty USB w komputerach mogą dać od 0,5 przez 0,9 A i nawet więcej. Ładowarki dostarczane z naszymi iPhone’ami mają moc 5 W, czyli prąd o natężeniu 1 A. Ładowarki dostarczane z iPadami są 10-watowe (2 A), zdarzają się też słabsze innych firm (zwłaszcza samochodowe).

Dobór ładowarki jest wbrew pozorom bardzo ważny. Świadczą o tym choćby tragiczne wydarzenia, jak pożary czy śmiertelne porażenia prądem spowodowane użyciem podrobionych lub kiepskich ładowarek. Ale czy zawsze najlepszym wyborem jest oryginalna ładowarka dostarczana przez producenta urządzenia? Otóż wcale nie! Czasem przewagą może być rozmiar ładowarki, czasem moc czy liczba portów. I właśnie ładowarki mające sporo przewag nad oryginalnymi mam okazję od paru tygodni testować i używać.

Innergie. Ładowarki których nie wstydzi się Apple.


Używałem już wielu urządzeń zasilających. Do kilku z nich się zraziłem z powodu niewystarczającej mocy, choć mam i taką, co po podpięciu do iPhone’a zakłóca pracę dygitalizera (dotyku). Dlatego na sprawy ładowarek jestem wyczulony.

Pierwsze urządzenia Innergie (marka firmy Delta), jakie do mnie trafiły, to były power banki PocketCell, z których jestem bardzo zadowolony. Następnymi były już ładowarki. Jeżeli jesteście użytkownikami urządzeń Apple, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że z urządzeniami firmy Delta macie już do czynienia. Zerknijcie na swoje zasilacze. Mój od MacBooka Air 2013 pochodzi z zakładów firmy Delta, której produkty w urządzeniach Apple widuję już od kilkunastu lat.

Power Joy i Power Joy Go


Innergie TravelPro

Podstawowe zasilacze USB w wersji sieciowej i samochodowej (12 V). Niby nic nadzwyczajnego, ale jeśli sprawdzimy ich parametry, a wymiary zestawimy z oryginalnymi zasilaczami naszych iUrządzeń, to robią wrażenie. Oba (sieciowy i samochodowy) mają 10 W mocy (maks. 2,1 A), czyli tyle co zasilacze dodawane do iPada. Za to rozmiarami sieciowy bardziej przypomina te od iPhone’ów! Jest od nich niewiele większy przy dwa razy większej mocy. Wersja samochodowa po umieszczeniu w gniazdku zapalniczki wystaje tylko jakieś 11 mm i choć prawie jej nie widać, to przypomnę, że również zapewnia 10 W.

Jak wszystkie urządzenia Innergie zasilacze mają wydajność minimum 80% (często znacznie większą), dzięki czemu nie marnują energii (GreenSense™) i przy tak niewielkich wymiarach nie przegrzewają się nawet obciążone maksymalnie (są ciepłe, ale nie gorące). Do tego posiadają komplet zabezpieczeń chroniących ładowane urządzenie i sam zasilacz. Zasilacze Power Joy mają dwa lata gwarancji producenta.

Choć nie mają w zestawie kabla Lightning, to bez problemu informują naszego iPhone’a (czy inne zaawansowane urządzenie), jaką moc ma do dyspozycji i pozwalają na szybkie ładowanie (co rozwinę dalej).

PowerTravel Pro


To już zestaw dwóch ładowarek przeznaczony specjalnie dla użytkowników Apple (ale każdy może mieć z niego pożytek). Specjalnie, bo poza dwiema supermocnymi ładowarkami mamy też wyjątkowy kabel Lightning. Wszystko oczywiście certyfikowane przez Apple i noszące stosowne oznaczenia. Jak nazwa wskazuje, jest to zestaw bardzo przydatny w podróży.

Innergie Ładowarka Samochodowa

Ale to nie jedyna cecha pozytywnie wyróżniająca ten komplet. Oba zasilacze (samochodowy i sieciowy) mają dwa porty USB i oba porty mają po 10 W mocy (maks. 2,1 A) jednocześnie! Czyli do 21 W łącznie. Wymiary również są zaskakujące. Dwuportowa ładowarka sieciowa jest tylko ciut większa od tej kostki znanej nam z iPadów i pierwszych modeli iPhone’ów, a samochodowa niewiele wystaje ponad gniazdo i jest tylko ciut od niego szersza (aby dwa porty USB się w niej zmieściły).

Również jak wcześniej opisane Power Joy, PowerTravel Pro mają wszelkie znane systemy zabezpieczeń i spełniają rygorystyczne normy niemarnowania energii. Nawet podczas ładowania dwóch urządzeń z pełną mocą nie grzeją się nadmiernie; są tylko lekko ciepłe. Podłączenie do zasilania sygnalizuje niebieska dioda. Dodatkową zaletą są 3 lata gwarancji producenta.

LifeHub: powiew świeżości.


Innergie LifeHub

Wydaje się, że w dziedzinie ładowarek USB wiele wymyślić się nie da. Można zwiększać moc, wydajność, ograniczać wymiary… ale niełatwo jest stworzyć produkt nowatorski. Jednak Delcie (Innergie) się udało! Tym nowatorskim sposobem na ładowanie i zasilanie urządzeń przez USB jest LifeHub.

Pewnie i Wam się zdarzało, że siadaliście wygodnie na kanapie, aby popracować lub poprzeglądać coś za pomocą iPada i akurat, choć potrafi pracować 10 godzin, w tym momencie poprosił o podładowanie? Podobnie z iPhone’em, a ładowarka i kabel daleko… Taka złośliwość przedmiotów nieożywionych. I co wtedy? Przedłużacze? Listwa zasilająca plącząca się pod nogami? Już niekoniecznie!

Właśnie LifeHub może być naszym kanapowym wybawcą! Składa się on z małego (~4 x 8 x 2 cm) huba z trzema portami USB (każdy, po jak zwykle w Innergie 2,1 A, razem do 31,5 W), z którego wychodzi 3-metrowy kabel. Kolejnym elementem jest bardzo wygodny zwijacz kabla mogący być również podstawką pod LifeHub. Kabel podłączamy do małego (8,5 x 3,5 x 3 cm) zasilacza o mocy niemal 40 W i napięciu wyjściowym 19 V. Z niego mamy jeszcze 1,5 m kabla sieciowego. Dlaczego zastosowano tak wysokie napięcie? Aby kabel prowadzący do LifeHub mógł być elastyczny, cienki i wygodny (wyższe napięcie, mniejszy prąd, mniejsze straty). Pamiętajmy, że na wyjściu mamy 3 razy po 10 watów.

Innergie LifeHub

Teraz uzbrojeni w taką ładowarkę możemy w trybie kanapowym zasilać do 3 urządzeń jednocześnie, i to nawet prądożernych. Oczywiście LifeHub od Innergie nie tylko na kanapie może się przydać. Znajdzie swoje zastosowanie wszędzie, gdzie w dyskretny sposób chcemy ładować kilka urządzeń naraz, a do kontaktu jest daleko. Gdy nie potrzebujemy tak długiego kabla, możemy go wygodnie skrócić za pomocą „organizera” i użyć jako podstawki (lub nie). Urządzenie jest naprawdę wygodne, przemyślane i wyjątkowe jak na tę kategorię.

Również power banki


Innergie oferuje również bardzo interesujące ładowarki akumulatorowe, o których krótko wspomnę. Testowałem dwa modele: PocktCell 3000 mAh i PocketCell Plus 6000 mAh (z kablem MagiCable Duo Lightning). Pierwsza ma jeden port USB, druga dwa i jak już Innergie zdołał mnie przyzwyczaić, każdy port 2,1 A. MagiCable Duo Lightning dołączony do PocketCell Plus to dwa w jednym, czyli applowski Lightning i ukryty w nim wtyk microUSB. Według Innergie ich kable pozwalają na szybsze ładowanie, co dla Was starałem się potwierdzić.

Z ciekawostek: w ofercie Innergie poza kablami MagiCable Duo jest bardzo długi, bo aż 3-metrowy i solidny Magicable USB – Lightning 3 m. Oczywiście również z certyfikatem Apple MFI.

W praktyce, czyli testy


Oczywiście chciałem sprawdzić, jakie korzyści mogę mieć z większej mocy ładowarek jako użytkownik iPhone 6 Plus. Apple dodaje do niego standardową ładowarkę 5 W. Aby naładować od 10% do pełna mojego iPhone 6 Plus potrzebuje ona 3 godzin i 15-25 minut. Gdy przeszkadzamy w ładowaniu używając iPhone’a, czas potrafi wzrosnąć nawet o 30-45 minut.

Choć Apple nie zdecydował się na mocniejszą ładowarkę w zestawie, to wyposażył iPhone’a (6 Plus) w możliwość szybszego ładowania, gdy „dowie się” on o większych możliwościach prądowych podpiętego zasilacza. iPhone 6 Plus ma baterię o pojemności prawie 3000 mAh, czyli z grubsza dwa razy pojemniejszą niż w iPhone’ach 5(s), co pozwala na jej bezpieczne ładowanie większym prądem. Znajomy, który również jest w posiadaniu ładowarek Innergie, potwierdził, że iPhone 6 również znacząco krócej jest ładowany tymi zasilaczami.

Wszystkie ładowarki od Innergie (bateryjne, sieciowe czy samochodowe) ładowały mojego iPhone’a znacznie szybciej. Co interesujące, potwierdziły się zapewnienia producenta, że z pomocą ich kabli iPhone ładuje się szybciej niż kablem oryginalnym. I to o dobre 10-15%!

Oto czasy, jakie uzyskałem przy ładowaniu zasilaczami o mocy 10 W na port, od 10% do 100%. kablem Apple: 2 godziny i 45 minut. Kablem Innergie: 2 godziny i 20 minut. Praca na iPhonie podczas ładowania w bardzo niewielkim stopniu zwiększała długotrwałość procesu, ledwie 5–10 minut. Dlaczego nie uzyskaliśmy dwukrotnie krótszego czasu ładowania, mając dwa razy większą moc do dyspozycji? Niestety takie są właściwości ogniw litowych. Początkowo mogą być ładowane większym prądem, lecz wraz ze wzrostem ich ładunku prąd ładowania musi się zmniejszać, aby nie doprowadzić do przegrzania i uszkodzeń. Pewnie zauważyliście tę zależność, obserwując, jak szybko przybywa „procentów” podczas ładowania. Na początku jest to (przy ładowarce 10 W od Innergie) 1% na minutę, lecz gdzieś po 40% prędkość zaczyna spadać, a ostatnie 10% ciągnie się już bardzo długo. Tak czy siak mamy dobrą godzinę oszczędzonego czasu.

Ładowanie power banków PocketCell też przebiega szybciej z użyciem zasilaczy Innergie, ponieważ mogą one przyjąć prąd ładowania 1,5 A. PocketCell Plus zamiast ładować się 6 h przy użyciu zasilacza od Apple (5- lub 10-watowego) ładuje się 4,5 godziny.

Szybszego czasu ładowania nie należy się obawiać. Cały proces jest kontrolowany przez oprogramowanie iPhone, a ładowarki Innergie mają wszelkie systemy zabezpieczeń i mikroprocesorowe sterowanie. Zresztą, jak już pisałem, Delta (właściciel marki Innergie) jest od lat producentem zasilaczy dla Apple.

Oczywiście testowane zasilacze od Innergie bardzo dobrze współpracują z wszelkimi innymi produktami ładowanymi przez USB nie pochodzącymi od Apple. Kilka razy „ratowałem” znajomych nie posiadających jeszcze iPhone’a, a sam ładuję kamery sportowe i inne urządzenia.

Moje doświadczenia z produktami Innergie są bardzo pozytywne i na razie oryginale zasilacze Apple wylądowały w pudełkach.

W Polsce dystrybutorem produktów Delta, w tym od kwietnia marki Innergie jest Power Solution sp. z o.o. Będą one również dostępne w sieci iDream. Produkty można też zobaczyć i zakupić w Silesia City Center Katowice.