System +/- aplikacje: paradoks Apple

Kompletne Apple

Po pojawieniu się iOS5 GM odważyłem się posadzić go na iPhone 4 mojej dziewczyny. I od tej pory mogliśmy już używać darmowych wiadomości iMessages w komunikacji na odległość.



Nawiasem mówiąc to iMessages to jest coś za co „telekomy” będą Jobsa i Apple przeklinać przez najbliższe kilka lat…
Czy pamiętacie, że pierwszy iPhone OS nie dopuszczał instalowania obcych aplikacji, a wszystkie programy nie od Apple jakie na niego się pojawiały to były aplikacje webowe. Straszne prawda?
Nie wiem czy Apple już wtedy myślał o „zamkniętym” App Store w jakim obecnie znajduje się ponad 500 000 aplikacji na iOS czy jeszcze nie, ale fakt jest taki, że długo bronił się przed obcymi aplikacjami, a wielu użytkowników i tak „kochało” iPhony w których mieli tylko te programy jakie im Apple z systemem dał.
Co to ma wspólnego z moją komunikacją za pomocą iMessages? To, że już od 2 lat mamy na iPhonach Palringo i też za darmo mogliśmy się komunikować (Palringo działa dobrze i stabilnie), ale jakoś i tak dawaliśmy zarabiać Orange na SMS'ach. Co się zmieniło? To, że iMessages jest „w systemie” to, że działa inteligentnie i nadzwyczaj sprawnie (o jego zaletach rozpiszę się później w osobnym art.).
I tu po raz kolejny sobie uświadomiłem oczywistą oczywistość: Produkty Apple to kompletne ekosystemy. To coś co po wyjęciu z pudełka i przejściu konfiguracji w kilku (kilkunastu) krokach zaczyna działać i już! Jedną z pierwszych reklam pierwszego Mac'a była taka na której Mac'a wyjmuje się ze specjalnej torby (w końcu to był „sprzęt przenośny” na ówczesne czasy), włącza, wkłada dyskietkę i używa. Kolejna reklama jaka wpisuje się w ten ciąg: „iMac: Trzy kroki do Internetu”. 1. Podłącz iMac'a do prądu, 2. Podłącz iMaca to gniazdka telefonicznego, 3. Nie ma kroku trzy… Tak samo jest teraz. 75% rzeczy jakie robi domowy użytkownik można zrobić na komputerze Apple wyjętym z pudełka i podłączonym do internetu bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Ba! Nawet w firmie z takim „pustym” komputerem można wiele zdziałać (ja np. większość faktur wystawiam przez iFirma.pl).
Rozwiązania dodawane przez Apple do swoich systemów są kompletne, może czasem jak dla geeków za bardzo uproszczone lub za mało elastyczne, ale 80% użytkowników bardziej ceni wygodę i szybkość działania niż elastyczność.
Teraz wyobraźcie sobie użytkownika Windowsa, który wyjmuje nowego PeCeta z pudełka… No i co robi? Instaluje antywirusa, a potem to już różnie - idzie do kumpla „po programy” lub wydaje różnice w cenie między jego tanim PC, a tanim Maczkiem na niezbędne oprogramowanie ;-)

Nie skasowałem Palringo z iPhonów, bo nadal się przydaje do darmowej komunikacji z użytkownikami GG itp. ale iMessages (oby zostało zintegrowane z iChat w komputerach) to jest to! Opłaty za SMS'y spadną przynajmniej o 60%!
A paradoks? Paradoks polega na tym, że komputery Apple, a zwłaszcza iUstrojstwa mogły by się obyć bez wielkiej ilości aplikacji dodatkowych, a teraz jako jeden z głównych atutów podaje się ilość i jakość dostępnych do nich programów, nad czym oczywiście ubolewać nie będę ;-)