Jak Wi-Fi rozwaliło AirPort...

WiFi-AirPortBum

No i PoCo te zmiany? AirPort fajny był i działał ale Apple niestety nadal uprawia politykę wazeliniarstwa wobec konwertytów z PC (patrz wpis o „Anuluj”). Wraz ze zmianą nazwy zaczęły się problemy...




Lew
panuje na moim MacBooku od 20 lipca i fajnie jest, ale z czasem zauważyłem, że AirPort (wróć) Wi-Fi zaczyna sprawiać problemy. Łączy się do sieci jakoś ociężale, jak się połączy to często potrzebuje sporo czasu aby się rozpędzić (bardzo słabe transfery zaraz po połączeniu). Z czasem bywa lepiej. Problemy miewam z różnymi AP.
Najpierw myślałem, że to coś u mnie, ale po wczorajszej wizycie u Taty (ma prawie takiego samego MacBooka jak mój) okazało się, że skarży się on na kiepsko działający router od jakiegoś tygodnia. Rzeczywiście transfer zamiast 25Mbod wychodził tak w okolicach 4Mbod. Zanim skazaliśmy dość leciwy router na banicję sprawdziłem transfer z iPada 2. O dziwo wyszło 23Mbod! Tak samo ww. MacBook podpięty pod Ethernet do tego samego routera: 24Mbod!
To utwierdziło mnie w przekonaniu, że to nie router, a Lew musi sprawiać problemy.

W sieci znalazłems też sporo wątków o problemach z Wi-Fi pod Lwem na różnych komputerach.
Oczywiście nie wiążę tego z samą zmianą nazwy z AirPort na Wi-Fi ;-), ale jakoś nie sposób się oprzeć skojarzeniom, że co z PeCe to Be ;-)

Mam nadzieję, że Apple w najbliższej aktualizacji rozwiąże ten problem (na powrót do starej dobrej nazwy AirPort jakoś nie liczę). Wysłałem też stosownego „bugreporta”, do czego zawsze namawiam gdy ktoś znajdzie jakiś błąd lub problem w systemach i komputerach od Apple.

A jak tam Wasze Wi-Fi pod Lwem?