Apple na krawędzi?

Apple na krawędzi

Pojawiają się opinie, że Apple ma problem(y), że po odejściu (w zaświaty) Jobsa nie daje sobie rady, że już nie jest „fajne”. Co gorsza są pewnie poszlaki mogące (przy odpowiedniej woli) to potwierdzać.



Na przykład: od ponad 3 miesięcy akcje Apple potaniały o 200$. Do tego niektórzy publicyści zwracają uwagę, że Apple nie podaje zbyt wile danych o sprzedaży iPhona 5 co ponoć nie jest normalne. Dodatkowo (znów ponoć) Apple znacznie obniżył zamówienia na części do iPhona 5. O dziwo, zazwyczaj takie informacje zestawiano do tej pory z plotkami o nowym modelu, a teraz piszą, że sprzedaż rozczarowuje (Macworld się z tego już zaczął podśmiechiwać). Kilku pubicystów napisało, że Apple przestaje być cool (po polsku: fajny).

Pożyjemy, zobaczymy…
Osobiście nie mam złych przeczuć i nie przejmuję się podsycanym przez operatorów mobilnych czarnym PR, bo już nie takie rzeczy się słyszało i przeżyło. Podczas mojej znajomości z Maczkami, Apple było już bankrutującą firmą prawie bez przyszłości, a Michael Dell doradzał: „zamknijcie tą firmę, sprzedajcie majątek, a resztę kasy oddajcie akcjonariuszom”. Teraz sytuacja jest całkiem inna, firma ma takie zapasy „gotówki”, że przez wiele lat nie musiała by się martwić o przychody.

Ale co jeżeli, rzeczywiście innowacyjność Apple podupada i współczynnik fajności się zmniejsza? Też się nie martwię.
Przywykłem do tego, że mam sprzęt „niszowy” i teraz nawet trochę głupio się czuję po sukcesie iPhona i iPada (choć z komputerami Apple jeszcze nie jest tak dobrze - czyli źle ;-))

Co bym podpowiedział gdyby się ktoś z „podupadającego” Apple mnie zapytał o zdanie?
Nie sprawdzam się zbyt dobrze jako wizjoner więc skorzystał bym z tego co było. Dawno temu gdy ktoś dowiedział się, że mam komputer od Apple to mówił: „Aaaa, tak to ten dla grafików”, potem już było różnie („dla grafików, dla filmowców, dla muzyków, do wydawnictw), ale prawie każdy wiedział, że to komputery dla „tworzących”, a nie konsumentów treści. Teraz sytuacja jest inna. Już z kilka lat temu ilość posiadających konto na YouTube i tylko oglądających filmy znacznie przewyższyła tych co swoje (choć nie zawsze) filmy tam umieszczają. Po prostu komputery i inne urządzenia „post PC” trafiły pod strzechy i zaczęły korzystać z nich masowo osoby przesiadające się z połykania treści serwowanych im przez telewizję na pochłanianie treści dostarczanych im przez internet. No i dobrze… Apple też to zauważył i nawet stara się tych „pochłaniaczy” trochę ucywilizować dostarczając im takich prostych popularnych narzędzi jak Garage Band czy iMovie (dla OS X i iOS). Ale na ewentualne „ciężkie czasy” znów bym zalecił Apple przypomnienie sobie o profesjonalistach z różnych dziedzin i ich dopieszczenie. Zresztą ciągle słyszy się narzekania, że zostali zapomniani przez Apple, a to błąd! Na szczęście ponoć już niedługo przyjdzie nam czekać na poważną i od dawna wypłakiwaną przez twórców aktualizację Mac Pro (Wielki Księgowy Cook obiecał ;-)) i oby za tym poszły aktualizacje programów „Pro” od Apple bo coś wygląda na to, że na Adobe nie ma co liczyć.
A wszystko to wina iPoda! Popularność urządzenia u pospólstwa uderzyła Jobsowi do głowy i zachciało mu się sukcesu Apple „pod strzechami” w innych dziedzinach ;-)
Ale znając mojego nosa do przyszłości Apple zaskoczy nas czymś jeszcze w tym roku i to tak, że 2013 zapamiętamy jak rok premiery Mac OS X i/lub iPhone ;-)