Jednak ewolucja, a nie rewolucja...

Mac OS X Historia
Dawno nowa wersja systemu nie wprowadzała tylu zmian i to tak „drastycznych”. Chodzi mi głównie o zmiany w interfejsie i obsłudze. Nowy wygląd, nowe zachowanie przy włączaniu i wyłączaniu (zapamiętywanie stanu programów itp.), wersje dokumentów, Mission Control, Launchpad, gesty… Sporo tego.



Obawiałem się, że wymusi to na mnie stanowczo zmianę przyzwyczajeń. Ale okazało się, że nie. Nie odczuwa się jakiegoś wielkiego przymusu. Nie chcesz Launchpada? Spokojnie, możesz nadal umieszczać programy w Docku, odpalać z Findera lub wpisując nazwę programu w Spotlight - tak jak kiedyś. To, że Przestrzenie z Expose połączyli? Nie robi to rewolucji w przyzwyczajeniach. Nawet przy pierwszym restarcie grzecznie zapytał się czy zapamiętywać pozycję okien i uruchomione programy… Masz stary komputer? OK - i tak będzie szybciej… Nie masz wielodotykowego gładzika? No trudno, poradzisz sobie jak dotychczas sobie radziłeś…

Mac OS i co dalej
Bardzo mi się takie podejście spodobało. Nic (prawie nic) na siłę ;-) Proponują, pokazują drogę (w stronę iOS ;-)) ale pomalutku. Odrywają dokumenty od plików? Też ostrożnie, bez szokowania, po prostu pokazują, że można inaczej (nie przejmować się gdzie jakiś dokument jest na dysku), ale jak chcesz to nadal Finder działa!
Do 11.0 jeszcze mamy dwie dziesiąte ;-) Zdążymy się przyzwyczaić...