Lion żyje i ma się dobrze...

Szlag trafił MagSafe
I nawet działa żwawo na stareńkim MacBooku.
Niestety podczas indeksowania dysku (jakieś 4h wytężonej pracy komputera) stara i kilka razy reperowana wtyczka MagSafe nie wytrzymała zwiększonego poboru prądu i po rozgrzaniu odmówiła definitywnie dalszej współpracy rozpadając się na kawałki.
Zostało mi 1h prądu w głównym akku i jakieś 2h w zapasowym.
Do czasu zorganizowania nowego zasilacza będę się oszczędzał ;-)



Pierwsze wrażenia:

  • Działa nie wolniej niż 10.6 (możliwe, że lekkie spowolnienie dobrze maskuje szybką reakcją interfejsu, ale programy jak np. FileMaker pracują tak samo szybko na moich dużych bazach danych). RapidWeaver też działa żwawiej.
  • Musiałem przekopiować konfigurację php.ini i MySQL i po tych zabiegach już mój wewnętrzny serwerek działa OK.
  • Na dwupalcowym gładziku daje radę ogarnąć Mision Control i LaunchPada (myślałem, że będzie gorzej).
  • Bardzo fajna funkcja wyświetlania dokumentów otwartego programu jak się „Okna programu” (aktywne narożniki) odpali. Pod zminiaturyzowanym oknem pojawiają się dokumenty danego programu nawet jak są rozproszone po dysku.
  • Nowy iChat z jednym oknem fajny jest.
  • Podstawowe moje narzędzie do pisania zwykłych tekstów TextEdit został wzbogacony tak, że już całkiem nie myślę o zakupie iWorka (ale ja mam naprawdę małe wymagania ;-))
  • Funkcja z iOS podpowiedzi podczas pisania: podoba mi się ;-)
  • Odtwarzanie „stanowiska pracy” po restarcie lub włączeniu komputera na razie robi dobre wrażenie, bo działa podejrzanie szybko.

Tyle na razie - muszę po oszczędzać prądu trochę ;-)