iPad mini zmniejsza sprzedaż iPada 4? Czy Apple ma chytry plan?

iPad mini zjada iPada retina
Wielu analityków rynku przepowiada, że iPad mini „kanibalizuje” sprzedaż iPada 4. Jak jest naprawdę trudno powiedzieć, bo nie ma jeszcze wystarczających danych od Apple. Choć ankiety wśród kupujących iPada mini podają, że ponad 50% z nich nigdy nie miało iPada można przypuszczać, że iPad mini ma wpływ na sprzedaż większej wersji.



iPad mini wydaje się być dobrym pomysłem, sprzedaje się bardzo dobrze i mocno zakłócił spokój producentów 7" wyrobów iPadopodobnych. Jednak Apple oficjalnie się przyznał, że na „mini” zarabia mniej (ma mniejszą marżę) niż zakładają standardy firmy. Czyli jeżeli klienci decydują się na „mini” zamiast „maksi” (do niedawna nie mieli wyboru), Apple traci podwójnie (jest tańszy i ma mniejszą marżę procentową). Teraz jeszcze iPad 4 ma poza wielkością ekranu znaczną przewagę jeżeli chodzi o wyrazistość obrazu (ekran retina) ale wszystko wskazuje na to, że już za parę miesięcy pojawią się iPady mini również wyposażone w „zagęszczony” ekran retina. Jak wtedy przekonać klientów do zakupu „Maksi”?

Można tak:
Idę o zakład, że w jednej z najbliższych wersji iOS (7 maks. 8) dla iPadów pojawi się możliwość kilku kont użytkowników (jak w OS X). Tego właśnie w iPadzie mi bardzo brakuje. Większość „gospodarstw domowych” i tak decyduje się na zakup jednego iPada. Dodanie możliwości bezkolizyjnego użytkowania go przez kilka osób jest raczej naturalną koleją rzeczy.
Co może zrobić Apple aby napędzić sprzedaż droższego i większego modelu? Tylko w nim umożliwić korzystanie z kilku kont! Wiem, że od strony użytkownika takie ograniczenia nie są mile widziane, ale obsługa kilku kont zwiększy trochę wymagania sprzętowe choćby dotyczące pamięci RAM (obecne iPady 3 i 4 mają po 1GB RAM, iPad 2 i mini po 512MB). iPad mini nadal mógłby być relatywnie tani i dostępny dla wielu, a iPad „maksi” poza wymiarem i większą szybkością miałby możliwość używania „rodzinnego”.
Większe potrzeby sprzętowe konieczne będą do zapewnienia płynnego, błyskawicznego przełączania użytkowników. Tak „po Applowsku”, puk, ew. hasło i już jesteśmy „u siebie”…

A co Wy o tym myślicie? Czy Apple „knuje” taki podstępny plan, czy może moje domysły będą „strzałem kulą w płot”?