iSteve: wrażenia po obejrzeniu…

iSteve
całkiem pozytywne! W dniu premiery widziałem kilka wpisów niezbyt pochlebnych o tym filmie. W recenzje się nie wgłębiałem aby się nie nastawiać do tego filmu pod wpływem sugestii innych widzów. Od razu zaznaczam, że nie jest to film biograficzny. Nie jest to też film poważny choć dotyka poważnych kwestii.



Dobrze się będą bawić przy iSteve widzowie, którzy znają biografię Jobsa i złapią odpowiedni dystans do tej opowieści oraz osoby lubiące lekko abstrakcyjny humor oderwany od rzeczywistości. Osoby nastawione do iSteve jak do filmu biograficznego mocno się rozczarują. Przed obejrzeniem radzę zmienić nastawienie ;-)

Film jest określony jako półamatorska produkcja. Osobiście chciałbym aby nasze polskie filmy „profesjonalne” zbliżyły się technicznym, poziomem do iSteve. Zresztą film nie wygląda na amatorski w żadnym aspekcie (jak już się zaakceptuje fikuśny scenariusz). Justin Long (znany jako „Mac” z reklam „Get a Mac”) gra profesjonalnie i chyba najbardziej „serio”. Reszta aktorów (zwłaszcza James Urbaniak jako Bill Gates) gra w sposób przerysowany wręcz kabaretowy.

Film jest prowadzony jako retrospekcyjna opowieść Jobsa szykującego się do swojego najważniejszego wystąpienia. Prawdziwe w tej opowieści są tylko pewnie „punkty zaczepienia” z życia Jobsa i historii Apple. Osoby i zdarzenia oraz fakty „technologiczne” są mocno i z rozmysłem pomieszane i niewiele mają z prawdziwą historią wspólnego. Ale to raczej zaleta, a nie wada tego filmu, zresztą taki był zamiar autorów.

Do łez rozbawiła mnie scena w której to Jobs, Woźniak (jak zwykle w cieniu) i Bill Gates [!] razem w garażu „robią komputery”. Bil Gates (zastępujący „prawdziwego” Ronalda Wayne'a) „składa” komputery Apple I za pomocą silnych i gdzie popadnie uderzeń młotka, zszywacza i lutownicy!
Z innych „faktów” ubawił mnie Sculley, który wg „iSteve” nie był przed objęciem stanowiska CEO Apple szefem w Pepsi, a agentem wysłanym przez Jacka Tramiela z Commodore aby zniszczyć Apple!
Polecam też scenę wirtualnego seksu Jobsa z żoną Billa Gatesa…
Ale iSteve nie bawi przez cały czas… chwilami robi się smutno i nostalgicznie.
Tak czy siak zdecydowanie polecam obejrzenie filmu (78 minut) nawet jak nie znacie zbyt dobrze angielskiego.
iStive1
Bill Gates, Steve Woźniak i Steve Jobs

iStive2
Bill Gates „robi” komputery. Te płyty główne od PeCetów grają w filmie jako „bebechy” Apple I

iStive3
George Lucas pokazuje Jobsowi projekty postaci do prequel'a Gwiezdnych Wojen.

A o tym jak pobrać film iSteve jako plik i oglądać off-line poczytacie tutaj…