Keynote - program który przebudził MacWyznawcę…

Keynote Budzik
Tak, jeszcze nie umarłem (pomimo podeszłego wieku: urodziłem się kilka lat przed Apple i kilkanaście po Jobsie). Nie będę tłumaczył powodów braku aktywności ale napiszę co mnie obudziło… Tym czymś jest znany w zasadzie od lat program Keynote (dokładnie wersja na iOS). Dla wielu z Was używających tego programu od dawna pewnie nie będzie to rewelacja, ale może kilka rad od „świeżynki” Keynotowej się przyda.



W zeszłym tygodniu zostałem poproszony o przygotowanie i przedstawienie prezentacji na Wizytę Studyjną Grup Odnowy Wsi (cokolwiek to znaczy). Jakiś pomysł na scenariusz (treść) maiłem, pozostała kwestia techniczna. Jako, że teraz najpotężniejszym urządzeniem (pod względem szybkości działania) jest u mnie iPhone 4s (MacBook 2007 nie jest w stanie często go dogonić ;-)) i ze względu na cenę wybór padł na Keynote dla iOS. Dodatkowo zdobyłem adapter Apple 30 pin -> VGA (dla iPhone i iPada).
Zaznaczam, że przedtem nigdy nie posługiwałem się jakimkolwiek programem do robienia prezentacji.
Zabrałem się do roboty na iPadzie 1. Przedtem przygotowałem kilka grafik na MacBooku za pomocą Intaglio i Pixelmatora oraz dodałem potrzebne zdjęcia do iPada. Po pierwsze okazało się, że program po przejrzeniu dołączonego „samouczka” okazał się wyjątkowo przyjazny i intuicyjny (nawet jak na moje Applowskie przyzwyczajenia). Po drugie, możliwości przejść, animacji, wykresów, dodawania „kształtów” są aż nadto bogate. W zasadzie wszystko co sobie zamarzyłem (a miałem w planie poza atrakcyjnym przedstawieniem treści, sponiewieranie PeCetowców z PowerPointem) dało się zrobić często lepiej (efektowniej) niż oczekiwałem. iWork (w tym Keynote) pięknie współpracuje z iCloud dzięki czemu większość prac wykonałem na iPadzie 1, a poprawki, test i potem prezentację na iPhone 4s (iPad 1 się przycinał przy niektórych przejściach). Synchronizacja między urządzeniami przebiegała prawie natychmiastowo. Wygoda pracy na iPadzie też jest zdumiewająca. Zdjęcia o jakich zapomniałem mogłem szybko dodawać z moich stron WWW lub z maila. Teksty (wcześniej przygotowane) kopiowałem lub pisałem na iPadzie. Gdy już z prezentacji byłem zadowolony znalazłem w App Store Keynote Remote - program do zdalnego sterowania Keynote. Działa pięknie (nawet na stareńkim iPhone 3G). Można skonfigurować go tak, że pokazuje bieżący slajd + notatki lub bieżący i następny. Do plansz można dodawać ściągi widoczne w Keynote Remote i/lub na ekranie urządzenia podpiętego do projektora. Sterowanie odbywa się za pomocą maźnięć palcem. Do sprawy Keynote Remote jeszcze wrócę w aspekcie parowania z Keynote.
Parę słów o adapterach wideo. Dostępne są 3 typy: na HDMI, VGA i Composite AV. Zdecydowałem się na VGA bo nadal jest on najpopularniejszy, a rozdzielczość 1024x768 jest wystarczająca do prezentacji za pomocą projektora. Zależnie od tego do jakiego iUstorjstwa go podłączymy możemy spodziewać się rożnych efektów. Z iPhone 4s, iPad 2 i „new” mamy pełny mirroring (to co na ekranie urządzenia również na ekranie zew.) chyba, że dana aplikacja (np. Keynote) przewiduje wyświetlanie innych treści na zew. monitorze (projektorze) niż na urządzeniu. W iPhone 4 i iPadzie 1 mamy tylko wyjście wideo (bez mirroringu) czyli np. aplikacja Wideo czy YouTube wyświetla film na monitorze, a Keynote prezentację. Z nowszymi urządzeniami programy obsługujące wyjście wideo zadziałają tak samo: czyli na urządzeniu ikonki i obrazki do sterowania, a na zewnętrznym monitorze film lub treści przewidziane przez programistę. Niektóre gry po podpięciu adaptera też wyświetlają na ekranie „akcję”, a na urządzeniu elementy sterujące.
Teraz wracamy do Keynote Remote. Możemy połączyć go do Keynote „właściwego” za pomocą Bluetooth lub WiFi (jeżeli znajdują się w jednej sieci). I tu posiadaczy iPhona 4s może spotkać niemiła niespodzianka. Otóż jego Bluetooth 4.0 nie jest zgodny ze starszymi znajdującymi się w iPhonach do 4 włącznie i starszych iPadach (1 i 2)! [Aktualizacja: Jest zgodny, ale sprawia poważne problemy zwłaszcza z Keynote i aby sparować trzeba się nagimnastykować co i tak nie gwarantuje sukcesu przy Keynote Remote i iPhone 3G] Najlepsze wyjście z tej sytuacji to połączenie za pomocą lokalnego WiFi. Co zrobić jak takiego nie mamy (ja byłem w takiej sytuacji - nie chciałem przecież instalować się z własnym Acces Pointem w sali gdzie miał być pokaz)? Jest wyjcie: udostępnić internet (osobisty HotSpot) z iPhone 4s i do tej sieci podłączyć starszego iPhone i już! Dodatkowym problemem był dla mnie bardzo słaby zasięg sieci Orange w sali (HotSpota nie da się włączyć gdy nie jest dostępny Internet). Na szczęście gdy złapiemy „sieć” i sparujemy Keynote połączenie będzie się utrzymywać nawet po utracie zasięgu sieci komórkowej. Należy jeszcze pamiętać (jeżeli puszczamy prezentację z iPhone), aby ustawić przekrzykiwanie rozmów aby nam nikt telefonem nie przeszkodził (nie możemy wyłączyć tel. bo przestanie działać HotSpot).

Czas na prezentację…
Przedmówcy ograniczeni zasięgiem ramion, kabla VGA i stolika na którym stał projektor musieli się nieźle gimnastykować jednym okiem spoglądając na ekran, drugim na salę, a rękę wyciągając w stronę strzałki kursora. Jeden z prelegentów aby puścić film musiał wyjść z PowerPointa, odpalić Movie Playera (QT na Windowsie) i potem szukać planszy na jakiej zakończył…
Gdy nadeszła moja kolej, podpiąłem przez adapter iPhona 4s (jeszcze w trakcie wystąpień przedmówców robiłem drobne poprawki) do projektora (Keynote Remote był już sparowany) i zacząłem. Z drugim iPhonem w ręku, który wyświetlał mi podpowiedzi i prezentowane plansze w zasadzie cały czas mogłem być zwrócony w stronę publiczności, a filmy miałem wplecione w „okienka” na planszach prezentacji. Nie ograniczały mnie też żadne kable.
Nie spodziewałem się, że między PowerPoint i innymi programami do prezentacji na PC jest taka przepaść w zestawieniu z tanim programem na „telefon ;-)
Keynote przydaje się też do robienia prezentacji interaktywnych (hiperłącza). Pokazywanie ich z iPada (dobrze zabezpieczonego przez zniknięciem) również sprawdza się na imprezach terenowych.
I tym optymistycznym akcentem kończę mój wpis po długiej przerwie nadal pozostając pod wrażeniem Keynote.