Ubrać się jak Stefan, Ten Stefan...

Jobs w Półgolfie

Szykując się na piątkowy „Dzień Steve Jobsa 2011” wybrałem się rowerem do pobliskiego miasteczka oddalonego o 7 km w poszukiwaniu półgolfa, czarnego półgolfa.




Pierwszy sklep z „Bielizną i odzieżą damską i męską” i już pozytywne zaskoczenie. Pani w środku nie popukała się w czoło ani nie uciekła gdy z moją nieogoloną gębą zapytałem się czy są czarne półgolfy męskie. Odpowiedziała, że nie ma. No trudno…
Następny sklep… To już kompletny szok! Przypominam, że akcja dzieje się w stolicy szesnastotysięcznej gminy.
Pan na pytanie o czarny półgolf zapytał czy dla mnie, sięgnął na półkę za sobą i położył na ladzie: jeden taki wełniany, a drugi… Drugi w zasadzie idealny!
W tym samym sklepie znalazłem również odpowiednie dżinsy. Buty sportowe już miałem, była wyprzedaż w „Biedronce”.

Oto zdjęcia ubioru w jaki się zaopatrzyłem:

Pólgolf
Półgolf marki bliżejnieokreślonej: 36,00

Dzińsy
Dżinsy marki bliżejnieokreślonej: 49,50

Buty z „Biedronki”
Półbuty sportowe marki bliżejnieokreślonej, za to z Biedronki: 10,00

Razem: 95,50

Tak wygląda oryginał:

Steve-Jobs-Outfit-Flickr-Photo-Sharing-540x514


Jak ww. ubiór wygląda na mnie i jak wyglądam z ponad tygodniowym zarostem planuję pokazać w piątek, w Dniu Jobsa
No tak - jaki kraj taki „Jobs”…