Wszystko się kończy…

page5-1009-ickn
Tak… muszę to otwarcie przyznać… przechodzę „opóźniony kryzys wieku średniego” więc temat końców i (oby) początków jest mi bliski. Przywykłem już do opinii pojawiających się w „technopudelkach” po każdej konferencji Apple lub po premierze nowych produktów, że „Jabłko” się kończy. Ale nie o tych końcach chcę dziś coś napisać…



Jak już niektórzy z Was wiedzą przygodę z Apple zacząłem w 1992 roku… internet w Polsce praktycznie nie istniał więc informacje o tym, że „Apple się kończy” nie rozchodziły się z prędkością prądu w przewodach. A właśnie wtedy Apple naprawdę zmierzał do tragicznego końca (czemu sprzyjało wypuszczanie na rynek nawet 50 modeli komputerów rocznie). Firma przynosiła straty liczone (trochę później) w setkach milionów dolarów! No ale wtedy blogów technologicznych (ani innych) nie było więc człowiek żył w błogiej nieświadomości. W tejże nieświadomości kupiłem swojego pierwszego domowego Maczka (~1995) za pieniądze pochodzące ze sprzedaży moich trzech Amig. Co było dalej z grubsza wiecie… w skrócie wrócił Jobs i posprzątał.

Mój MacBook G3 WallStreet

Obecnie Apple jest w zasadzie najbogatszą (publiczną) spółką Świata mającą potężne zasoby gotówki, której produkty (z małymi wyjątkami) co kwartał biją rekordy sprzedaży, zwłaszcza jeżeli chodzi o komputery! Wzrost sprzedaży tychże jest o kilkanaście (ostatnio jakieś 16) procent większy niż reszty rynku.
Lecz są osoby, które nie są zadowolone (tak Przemek, mam na myśli Ciebie ;-)) i wietrzą koniec już może nie całego Apple ale przynajmniej jego systemu na komputery (czyli OS X). Koniec ów Przemek wieszczy z braku nowych i błyskotliwych programów w Mac App Store, które miały pojawić się w tym roku (podsumowanie „Best of 2014”) . Pozwolę sobie z nim nie zgodzić motywując mój brak czarnowidztwa w przypadku OS X następująco:

  • „Best of 2014” to podsumowanie dotyczące jedynie programów dostępnych w MAC (Mac App Store). Jak wiemy Apple nakłada na deweloperów umieszczających programy w MAS dość znaczne ograniczenia co sprawia, że nie każdy program dla OS X daje się umieścić w sklepie Apple. Oczywiście nie jest to przeszkodą dla takich gwiazd MAS jak Pixelmator, RapidWaever czy innych „kobył” lecz wielu błyskotliwych pomysłów nie da się zrealizować nie łamiąc zasad MAS. Ale nie to jest najważniejsze.
  • Najważniejsze jest to, że programy na komputery to jednak całkiem inny rynek niż aplikacje mobilne! Użytkownicy mają inne wymagania, a programiści muszą ponieść inne nakłady aby program na OS X stworzyć. O ile proste aplikacje pisze się podobnie na platformę OS X i iOS (choć OS X ma kilka razy więcej elementów interfejsu do „oprogramowania”) i jest ich w MAS zdecydowana większość to jednak „kobyły” wymagają znacznych nakładów czasu i środków. Inne są również wymagania co do jakości (widzianej jako niezawodność). O ile „wywrotki” programu do czytania newsów czy oglądania zdjęć na serwisach społecznościowych w iPhone zazwyczaj nie powodują katastrofy to niestabilność aplikacji w której robimy na komputerze skomplikowany projekt może nas sporo kosztować.
  • Kolejna rzecz to wielkość rynku. Urządzeń z iOS są setki milionów, z OS X „tylko” dziesiątki. Choć zazwyczaj programy na komputery są sporo droższe niż na urządzenia mobilne to wielkość rynku znacznie niweluje tą różnice.
Podsumowując: aby zarobić na programach dla OS X należy mieć produkt odpowiednio wyceniony i dobry (wartościowy) bo tani i byle jaki nie gwarantuje sukcesu na miarę „Flappy Bird”. Użytkownicy komputerów oczekują programów stabilnych i systematycznie rozwijanych ale na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji. Oczywiście co jakiś czas trafia się produkt rewolucyjny i błyskotliwy ale nie jest to ani częste ani tak wyczekiwane jak na iOS. Nikt nie ma pretensji, że Adobe co pół roku nie wypuszcza nowej rewolucyjnej wersji Photoshopa. Większość użytkowników właśnie z braku rewolucji się cieszy. Podobnie z np. M$ Office… gwałtowne zmiany zawsze powodowały falę krytyki. Rozwój tak! Rewolucja, może jednak niekoniecznie…

Monitor Apple Multimedia 15

Finiszując chciałbym mocno prywatnie napisać o jeszcze jednym końcu. Końcu „Maktury” czyli wg minie do niedawna największego konkurenta mojego programu do faktur (Faqt). W niecały rok po premierze Faqt’a (który nie był pierwszym programem tego typu na komputery Apple - wiele lat wcześniej pojawił się AutoFakt ale nie wytrzymał próby czasu) jak pojawiła się Maktura pomyślałem sobie: niedobrze… konkurencja. Potem gdy nie zauważyłem specjalnie zmiany w sprzedaży Faqt’a doszedłem do wniosku, że Maktura ma za dużo „ojców” którzy chcą „wyżyć” z programu. Sam swojego Faqt’a zrobiłem głownie dla siebie. Maił być (i nadal jest) oczywiście również dodatkowym źródełkiem dochodu ale tylko dodatkowym. Po kilku latach zapomniałem już o mojej wróżbie dla Maktury. Aż tu nagle trach… Maktura nie będzie już rozwijana. Koniec OS X pewnie również jest już bliski. Ot taka ze mnie „Kasandra” z opóźnionym zapłonem… ;-)

Twentieth Anniversary Macintosh i MacWyznawca (1999)
Zdjęcia z czasów gdy Apple robił jeszcze piękne i nowatorskie komputery, a Mac Wyznawca był młody (1999) ;-)

Mam nadzieję, że przynajmniej do następnej premiery u Apple (pewnie będzie to premiera zegarka) to koniec w temacie „końca” ;-)






Informacje okazały się przydatne?
Daj znać znajomym o tym wpisie i zrób to po applowsku ;-)
MacWyznawca udostępnij wpisMacWyznawca udostępnij wpis